PATRIOTYZM - REDEFINICJE
patriotyzm
Spis treści
patriotyzm
str. 2
str. 3
str. 4
Wszystkie strony

Pokolenie Wielkiej Zmiany jest bardzo czułe na punkcie patriotyzmu i chce demonstrować miłość do ojczyzny; odczuwa też dumę z polskich osiągnięć. Odrzuca jednak patriotyzm martyrologiczny, „laurowy” i narzucony; poszukuje nowoczesnych form wyrażania patriotyzmu, np. poprzez odpowiedzialność, bycie dobrym obywatelem czy angażowanie się w aktywność lokalnych wspólnot. Patriotyzm jest traktowany dość intymnie, jako część sfery wolności własnej. Pokolenie Wielkiej Zmiany nie zdołało jednak wypracować nowoczesnej narracji patriotycznej, bazującej na polskich sukcesach ostatnich dwóch dekad.



 

Niewiele słów uwiera nas tak jak „patriotyzm”. Ale i niewiele pojęć tak szybko w ostatnim czasie potrafiło zmienić swój sens. Od patriotyzmu frazesów i „bicia narodowej piany” zmierzamy w stronę nowoczesnego patriotyzmu indywidualnego, naturalnego jak powietrze.


Termin „patriotyzm” sprawia nam jako pokoleniu problemy. Wiele osób, zwłaszcza tych należących do generacji, która wchodziła w dorosłe życie po 1989 r., czuje wręcz zażenowanie, gdy je słyszy. Niezbyt mają też ochotę go używać, gdyż – jak mówią – mają „poczucie obciachu” i świadomość dewaluacji, jakiej patriotyzm podlega w mowie potocznej i w publicznych wystąpieniach. Również dla wielu osób ze starszego pokolenia „patriotyzm” stał się słowem pustym, definiowanym raczej intymnie, przez poczucie miłości do ojczyzny, a nie przez jakiś wspólny konsensus narodowy. Mamy więc problem ze słowem i mamy problem z jego treścią. Dużą winę ponosi za to zapewne nadużywanie tego słowa w przestrzeni publicznej, w szkole, rodzinie, kościele. Ten powierzchowny patriotyzm, korzystający z wyświechtanych pojęć, nie znalazł – naszym zdaniem – współczesnej formy na wyrażanie afirmacji wobec Polski. Dlatego sami staramy się nadać mu treść.

Poza narodową martyrologią
I jest tak, mimo że nasze pokolenie należy do generacji „styku”, szczególnie – wydawałoby się – uwrażliwionej na kwestie pomyślności ojczyzny. Degrengolada końca PRL mocno przeorała nasze umysły. Niektórzy z nas byli za młodzi, by rozumieć coś z „Solidarności”, ale znaczna część załapała się na epizody jeśli nie opozycyjne, to biernego protestu w latach 80.: od działań w NSZ po Pomarańczową Alternatywę. W większości jako pokolenie byliśmy bardziej niepokorni niż konformistyczni. To ukształtowało nasz charakter. Patriotyzm ówczesny też miał jednak dość fasadowy charakter – poruszał się głównie wokół takich mitów i symboli jak Konstytucja 3 maja, Katyń, Bitwa Warszawska, opozycja, piosenki Jacka Kaczmarskiego. Chcieliśmy głównie wolnej ojczyzny, czymkolwiek było wówczas to hasło. Tej, która była, nie kochaliśmy, ale też nie wyobrażaliśmy sobie, jaka dokładnie powinna być ta, którą moglibyśmy obdarzyć uczuciem. Na fali entuzjazmu odzyskiwania w roku 1989 niepodległości patriotyzm mógł się stać pojęciem kluczem jednoczącym Polaków. Nie stał się, ponieważ szybko zaczął być przez partie polityczne rozgrywany według starych schematów PRL-owskiej nowomowy.

Pojawili się na scenie „prawdziwi patrioci” i wrogowie patriotyzmu, bohaterowie ojczyzny i jej zdrajcy. Nadużywanie słowa „patriotyzm” przez różnego rodzaju środowiska i wykorzystywanie go do rozróżnienia „swój czy obcy” spowodowało, że zaczął on znikać z debaty publicznej, a później znalazł się na jej marginesie. Wracał przy dużych okazjach. Ale jeśli nawet, i tak pełnił raczej funkcję frazesu niż pojęcia wypełnionego treścią. Nie mieliśmy dużej dyskusji o patriotyzmie w czasie do tego najlepszym, gdy powstawała konstytucja mogąca być wspólnym miernikiem miłości do ojczyzny dla każdego obywatela. Nie było jej w odpowiednio dużej skali także wtedy, kiedy wchodziliśmy do Unii Europejskiej, gdy taka dyskusja mogłaby wyjaśnić, dlaczego bycie Europejczykiem nie stoi w opozycji do bycia Polakiem. Niezbyt, mimo że te właśnie hasła miała IV RP na sztandarach, powiodły się też próby ożywienia i przywrócenia patriotyzmu do życia później – nie jako wąskiej, partyjniackiej definicji, ale jako kategorii dobra wspólnego.